Dokładnie. Zapadła decyzja wyjazdu do Holandii. Ale może zacznę od początku. Mam 21 lat. Mieszkam z chłopakiem w Ełku. Nie posiadam matury, jedynie ukończoną szkołę średnią, także dobrze płatna praca nie wchodzi w grę, choćbym nie wiem jak się starała. Mam 157cm wzrostu I ważę około 45 kg. Tak wiem, kruszynka ze mnie.
Propozycja pracy w państwie tulipanów i marihuany padła już pół roku temu przez moich rodziców, którzy są tam już od maja. Z powodu chłopaka odmawiałam. Jednak gdy przez ostatnie tygodnie nasze długi wzrosły nie mieliśmy wyboru.
Bus został zabukowany na wtorek.
Propozycja pracy w państwie tulipanów i marihuany padła już pół roku temu przez moich rodziców, którzy są tam już od maja. Z powodu chłopaka odmawiałam. Jednak gdy przez ostatnie tygodnie nasze długi wzrosły nie mieliśmy wyboru.
Bus został zabukowany na wtorek.
Mój chłopak dojedzie do mnie 10 lutego, ponieważ ma do załatwienia trochę spraw. Nie czekam na niego, bo mój tata załatwił mi pracę już na teraz. Smutno mi że będę trzy tygodnie bez niego, ale cóż, życie. Hezze, to miejscowość gdzie będę żyła przynajmniej pół roku. Trochę przerażające.
Jedno, wielkie zadupie(z tego co mówi tata). Dobrze, że niedaleko Eindhoven.
Wiem, że większość z was jadąc za granicę nie ma takiej możliwości jak Ja, czyli do kogoś z rodziny lub znajomego, tylko pewnie przez agencję. Nie martwcie się. Gdy dojadę na miejsce i jakoś się zaklimatyzuję, zacznę pytać innych ludzi w jaki sposób oni to robili, na co trzeba wtedy zwracać uwagę itp. Wszystko w szczegółach wam opiszę. 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz