czwartek, 18 stycznia 2018

Podstawa wyjazdu

Jeśli się w czymś pomyle to proszę o darowanie sobie hejtu i oburzenia. Co do tych rzeczy jestem poinformowana przez rodziców i znajomych. Jest to lista przedmiotów bez których pójście do pracy będzie nieudane.
-dowód osobisty (proste i logiczne)
-akt urodzenia (możliwe, że będzie on potrzebny do zatrudnienia przez niektóre firmy)
-buty robocze z blachą. Prawie każda firma wymaga takie buty z powodów bezpieczeństwa. Niektóre placówki zapewniają Ci buty, ale większość jednak nie. Od razu uprzedzam! Nie kupujcie takich butów przez Internet. Ważne jest nałożenie butów przed kupnem aby sprawdzić komfort i czy nie będą za ciężkie. Inaczej można nabyć się grzybicy, urazów stopy itp. Najlepiej kupić rozmiar większy lub nawet dwa. Koszt dobrych butów to około 200zl.
-papier o niekaralności? Osobiście nie biorę czegoś takiego. Słyszałam różne opinie na ten temat. Rodzice mnóstwo razy zmieniali pracę i nigdy o taki dokument ich nie prosili. Może i się zdarzają takie firmy, ale ja jakoś się tym nie przejmuję. Jeśli jesteś osobą znającą bardzo dobrze język angielski i holenderski i masz możliwość iść do lepszej pracy (na poważniejsze stanowisko niż "robol") to owszem zapytają cię o ten papierek.

Jeśli ktoś z was uważa, że jest jeszcze coś bez czego nie powinno się wyjeżdżać proszę o komentarz pod postem.

Decyzja

Dokładnie. Zapadła decyzja wyjazdu do Holandii. Ale może zacznę od początku. Mam 21 lat. Mieszkam z chłopakiem w Ełku. Nie posiadam matury, jedynie ukończoną szkołę średnią, także dobrze płatna praca nie wchodzi w grę, choćbym nie wiem jak się starała. Mam 157cm wzrostu I ważę około 45 kg. Tak wiem, kruszynka ze mnie.
Propozycja pracy w państwie tulipanów i marihuany padła już pół roku temu przez moich rodziców, którzy są tam już od maja. Z powodu chłopaka odmawiałam. Jednak gdy przez ostatnie tygodnie nasze długi wzrosły nie mieliśmy wyboru.
Bus został zabukowany na wtorek. 
Mój chłopak dojedzie do mnie 10 lutego, ponieważ ma do załatwienia trochę spraw. Nie czekam na niego, bo mój tata załatwił mi pracę już na teraz. Smutno mi że będę trzy tygodnie bez niego, ale cóż, życie. Hezze, to miejscowość gdzie będę żyła przynajmniej pół roku. Trochę przerażające.
Jedno, wielkie zadupie(z tego co mówi tata). Dobrze, że niedaleko Eindhoven. 
Wiem, że większość z was jadąc za granicę nie ma takiej możliwości jak Ja, czyli do kogoś z rodziny lub znajomego, tylko pewnie przez agencję. Nie martwcie się. Gdy dojadę na miejsce i jakoś się zaklimatyzuję, zacznę pytać innych ludzi w jaki sposób oni to robili, na co trzeba wtedy zwracać uwagę itp. Wszystko w szczegółach wam opiszę.